Zadłużona firma nie zawsze powinna iść w restrukturyzację. Sama obecność długów jeszcze niczego nie rozstrzyga. Kluczowe pytanie brzmi inaczej: czy przedsiębiorstwo ma jeszcze realną zdolność operacyjną, żeby po zawarciu układu wrócić do wykonywania zobowiązań i dalej działać lepiej niż w scenariuszu bezczynności albo upadłości. Prawo restrukturyzacyjne nie służy do „wymazania” problemu. Ma umożliwić uniknięcie upadłości przez zawarcie układu z wierzycielami, a w sanacji także przez przeprowadzenie działań naprawczych, przy ochronie słusznych praw wierzycieli.
Dlatego restrukturyzacja ma sens tylko wtedy, gdy za wnioskiem stoi coś więcej niż nadzieja: przychody, klienci, produkt, kontrakty, majątek pracujący, możliwość cięcia kosztów, zdolność do odzyskania płynności i plan, który da się wykonać. Jeżeli firma faktycznie przestała działać, nie ma rynku, utraciła podstawowe zasoby albo nie ma z czego finansować bieżących kosztów po otwarciu postępowania, restrukturyzacja może jedynie wydłużyć agonię i pogorszyć sytuację wierzycieli oraz zarządu.
Najważniejsze wnioski z artykułu:
- restrukturyzacja nie ma sensu w każdej zadłużonej firmie
- kluczowa jest zdolność operacyjna i możliwość wykonania układu
- decyzję trzeba porównać z alternatywą: bezczynność, upadłość, inne działania
- im wcześniej firma reaguje, tym większe ma pole manewru
Czy restrukturyzacja firmy zadłużonej ma sens? — odpowiedź w skrócie
Najczęściej tak, jeżeli firma nadal sprzedaje, ma klientów, jej problem wynika przede wszystkim z utraty płynności, złej struktury zadłużenia, skoku kosztów, przejściowego załamania rynku, sporu z częścią wierzycieli albo błędów zarządczych, które da się naprawić. Prawo pozwala prowadzić restrukturyzację zarówno wobec dłużnika niewypłacalnego, jak i zagrożonego niewypłacalnością, więc wejście w ten proces nie wymaga czekania do całkowitego załamania. To ważne, bo im wcześniej firma reaguje, tym zwykle większy ma wybór narzędzi i większą szansę na układ, który nie będzie fikcją.
Najczęściej nie, jeżeli firma utraciła zdolność do normalnego działania, nie ma realnych przychodów albo nie ma wiarygodnej perspektywy ich odzyskania, zarząd nie panuje nad danymi finansowymi, zadłużenie stale rośnie mimo prób ratowania biznesu, a postępowanie miałoby służyć wyłącznie odsunięciu egzekucji lub odłożeniu decyzji o upadłości. Sąd może odmówić otwarcia postępowania, jeżeli prowadziłoby ono do pokrzywdzenia wierzycieli, a w postępowaniu układowym lub sanacyjnym trzeba co najmniej uprawdopodobnić zdolność do ponoszenia bieżących kosztów postępowania i zobowiązań powstałych po jego otwarciu.
W praktyce najrozsądniejsza odpowiedź brzmi więc: restrukturyzacja ma sens nie wtedy, gdy firma „chce się ratować”, ale wtedy, gdy da się wykazać, że po restrukturyzacji wierzyciele dostaną więcej niż bez niej, a przedsiębiorstwo ma realną szansę wrócić do wykonywania zobowiązań. To jest decyzja oparta na danych, nie na nastroju właściciela.
Czym jest restrukturyzacja firmy i czego realnie można po niej oczekiwać
Podstawa prawna: Artykuł opiera się przede wszystkim na przepisach ustawy z dnia 15 maja 2015 r. — Prawo restrukturyzacyjne oraz na przepisach dotyczących niewypłacalności i odpowiedzialności zarządu tam, gdzie mają znaczenie dla oceny, czy restrukturyzacja ma jeszcze sens.
Restrukturyzacja firmy to nie jest ustawowe „anulowanie długów”. Na poziomie podstawowym chodzi o zawarcie układu z wierzycielami, czyli o ustalenie nowych zasad spłaty zadłużenia. Ustawa wprost przewiduje, że restrukturyzacja zobowiązań może polegać m.in. na odroczeniu terminu płatności, rozłożeniu długu na raty, zmniejszeniu jego wysokości, konwersji wierzytelności na udziały albo akcje czy zmianie zabezpieczeń. W sanacji dochodzą jeszcze działania naprawcze dotyczące samego przedsiębiorstwa.
To oznacza, że po restrukturyzacji można realnie oczekiwać przede wszystkim trzech rzeczy. Po pierwsze, czasu i procedury do ułożenia relacji z wierzycielami. Po drugie, zmiany harmonogramu lub struktury zadłużenia. Po trzecie, w odpowiednich trybach, ochrony przed częścią działań egzekucyjnych i uporządkowania sytuacji firmy pod nadzorem sądu, nadzorcy albo zarządcy. Zakres tej ochrony i intensywność ingerencji zależą jednak od wybranego trybu, dlatego nie ma jednej „restrukturyzacji”, która wygląda tak samo w każdej sprawie.
Warto pamiętać, że restrukturyzacja nie jest neutralna wyłącznie dlatego, że poprawia płynność. Niektóre warianty układu, zwłaszcza związane z redukcją części zobowiązań, odroczeniami czy inną przebudową długu, mogą wymagać równoległej oceny podatkowej i księgowej. Dlatego plan restrukturyzacyjny trzeba czytać nie tylko przez pryzmat prawa restrukturyzacyjnego, ale również skutków w CIT, PIT i rachunkowości.
Trzeba też pamiętać o granicach. Układ co do zasady obejmuje wierzytelności osobiste powstałe przed dniem otwarcia postępowania restrukturyzacyjnego, ale ustawa przewiduje wyjątki. Nie obejmuje m.in. wierzytelności alimentacyjnych, niektórych rent czy roszczeń o wydanie mienia i zaniechanie naruszeń. Co do wierzytelności ze stosunku pracy ustawa także wprowadza odrębne zasady. Innymi słowy: nie każdy dług da się „wciągnąć” do układu i nie każdy wierzyciel będzie potraktowany tak samo.
Z perspektywy przedsiębiorcy najważniejsze jest więc to, że restrukturyzacja nie zastępuje biznesu. Ona może stworzyć warunki prawne do naprawy, ale nie wygeneruje za firmę sprzedaży, nie poprawi marży, nie naprawi źle wycenionych kontraktów ani nie przywróci rentowności modelu, który od początku był nieracjonalny. Jeżeli operacyjnie nic się nie zmieni, sam układ zwykle tylko przesuwa problem w czasie.
Kiedy restrukturyzacja ma sens — 7 sygnałów, że firmę warto jeszcze ratować
1. Firma nadal ma realny biznes, a nie tylko historyczne zobowiązania
Pierwszy sygnał jest prosty: przedsiębiorstwo wciąż wykonuje działalność, ma klientów, zamówienia, kontrakty albo przynajmniej rozpoznawalny rynek, na który może wrócić po uporządkowaniu finansów. Restrukturyzacja została pomyślana jako narzędzie do uniknięcia upadłości przez umożliwienie dalszego funkcjonowania dłużnika, a nie jako procedura porządkowania pustej skorupy bez zdolności zarobkowej. Jeżeli firma nadal umie generować obrót, jest co ratować.
2. Problem dotyczy przede wszystkim płynności, a nie całkowitego rozpadu modelu
W wielu firmach kryzys zaczyna się od zatorów płatniczych, sezonowego spadku obrotów, skokowego wzrostu kosztów finansowania, jednego nietrafionego kontraktu albo konfliktu z kilkoma dużymi wierzycielami. To nie jest jeszcze sytuacja identyczna z trwałym brakiem sensu biznesowego. Ustawa dopuszcza restrukturyzację także wobec dłużnika zagrożonego niewypłacalnością, czyli właśnie po to, by reagować zanim dojdzie do pełnego załamania wykonywania wymagalnych zobowiązań.
3. Po odciążeniu długu firma byłaby zdolna wykonywać bieżące zobowiązania
Sednem sensownej restrukturyzacji jest odpowiedź na pytanie: czy po zmianie zasad spłaty starych długów firma potrafi płacić za bieżące działanie. W prawie widać to bardzo wyraźnie, bo w postępowaniu układowym i sanacyjnym trzeba uprawdopodobnić zdolność do zaspokajania kosztów postępowania i zobowiązań powstałych po jego otwarciu. Jeżeli odpowiedź brzmi „tak, ale dopiero po oddechu na starym długu”, restrukturyzacja bywa racjonalna.
4. Wierzyciele mogą dostać więcej niż w upadłości
To jeden z najważniejszych testów. Prawo restrukturyzacyjne posługuje się logiką porównawczą: układ powinien być dla wierzycieli ekonomicznie lepszy niż scenariusz upadłości albo egzekucyjnego rozbioru majątku. W aktualnym modelu postępowania ustawodawca wprost operuje także testem zaspokojenia, który porównuje przewidywany poziom zaspokojenia wierzycieli w restrukturyzacji i w upadłości. Jeżeli firma jako działające przedsiębiorstwo ma większą wartość niż jako zbiór składników do likwidacji, restrukturyzacja zyskuje mocny sens.
5. Struktura wierzycieli pozwala rozmawiać o układzie
Nie każda firma ma ten sam profil zadłużenia. Jeżeli większość wierzycieli to podmioty gospodarcze, z którymi da się negocjować warunki spłaty, szanse na sensowny układ rosną. Jeżeli natomiast struktura jest rozdrobniona, sporna albo obciążona kategoriami wierzytelności słabiej podatnymi na objęcie układem, sprawa staje się trudniejsza. To nie przekreśla restrukturyzacji, ale oznacza, że trzeba ją projektować bardzo ostrożnie i od początku wiedzieć, które długi realnie wchodzą do gry.
6. Zarząd ma dane i potrafi nimi zarządzać
Restrukturyzacja bez danych finansowych zwykle kończy się źle. Potrzebne są aktualne informacje o zobowiązaniach, należnościach, płynności, kosztach stałych, marży, stanie umów, zabezpieczeniach i sporach. W PZU i innych trybach ustawa wymaga przedstawienia określonych dokumentów i ocen możliwości wykonania układu. Jeżeli przedsiębiorca nie umie dziś powiedzieć, komu, ile i z czego zapłaci za trzy miesiące, problemem może być już nie sam dług, tylko brak zdolności do prowadzenia restrukturyzacji w sposób wiarygodny.
7. Reakcja następuje odpowiednio wcześnie
Im wcześniej firma wchodzi w analizę restrukturyzacyjną, tym zwykle lepiej. Wynika to nie z motywacyjnego sloganu, ale z konstrukcji prawa. Restrukturyzacja jest dostępna już na etapie zagrożenia niewypłacalnością, a sąd może odmówić otwarcia postępowania albo później je umorzyć, jeśli sytuacja jest już tak zła, że układ oznaczałby pokrzywdzenie wierzycieli albo brak realnej możliwości odzyskania zdolności do wykonywania zobowiązań. Szybka reakcja zwiększa więc pole manewru prawnego i negocjacyjnego.
Kiedy restrukturyzacja nie ma sensu i może tylko pogłębić problem
Restrukturyzacja nie ma większego sensu wtedy, gdy firma faktycznie przestała istnieć jako organizm gospodarczy. Nie chodzi o to, że jest zadłużona. Chodzi o to, że nie ma już zdolności do generowania wartości: utraciła kluczowych klientów, zespół, licencje, kanały sprzedaży, przewagę rynkową albo możliwość wykonywania podstawowych umów. W takim układzie nawet najlepsza konstrukcja prawna nie przywróci biznesu, którego już nie ma.
Drugim klasycznym przypadkiem jest brak zdolności do finansowania bieżącego funkcjonowania po wejściu w postępowanie. Prawo restrukturyzacyjne nie zostało stworzone po to, by dłużnik dalej nie płacił wszystkiego wszystkim. Jeżeli firma nie jest w stanie regulować nowych kosztów, kosztów postępowania i zobowiązań powstałych po jego otwarciu, samo wszczęcie procedury może okazać się bezprzedmiotowe. W postępowaniu układowym i sanacyjnym jest to wprost filtr ustawowy.
Trzecia sytuacja to restrukturyzacja traktowana wyłącznie jako tarcza przeciwko egzekucji albo sposób na kupienie sobie kilku miesięcy bez realnego planu wykonania układu. To szczególnie ryzykowne, bo sąd ma obowiązek patrzeć także na interes wierzycieli, a przepisy pozwalają odmówić otwarcia postępowania albo je umorzyć, gdy prowadzenie go zmierzałoby do pokrzywdzenia wierzycieli albo gdy z okoliczności sprawy wynika, że układ nie zostanie wykonany.
Czwarty przypadek to kompletny chaos informacyjny. Jeżeli spółka nie ma wiarygodnych danych, nie potrafi zidentyfikować wierzycieli, nie wie, które zobowiązania są sporne, a które wymagalne, nie umie policzyć podstawowego cash flow i nie potrafi przedstawić choćby roboczego planu naprawy, restrukturyzacja bywa bardziej objawem paniki niż przemyślanym działaniem. Wtedy najpierw trzeba odzyskać kontrolę nad informacją, a dopiero później decydować o trybie.
Wreszcie restrukturyzacja może być błędem tam, gdzie wartość przedsiębiorstwa w ruchu jest niższa niż wartość, którą wierzyciele mogą osiągnąć przez uporządkowaną likwidację lub upadłość. W takim scenariuszu ratowanie firmy za wszelką cenę nie jest przejawem odpowiedzialności, tylko myślenia życzeniowego. Test powinien być ekonomiczny: który wariant daje lepszy wynik dla wierzycieli i większą racjonalność dla samego dłużnika.
Ważne: Ocena, czy restrukturyzacja ma sens, wymaga zestawienia sytuacji finansowej firmy z realną możliwością wykonania układu. Sama obecność długu nie przesądza ani o potrzebie restrukturyzacji, ani o jej braku.
Nie jesteś pewien, po której stronie jest Twoja firma?
Granica między „ma sens” a „nie ma sensu” bywa cienka i zależy od konkretnych liczb, nie od ogólnego wrażenia. Opisz nam sytuację — ocenimy ją bez zbędnego optymizmu i powiemy wprost, co widzimy.
Restrukturyzacja czy upadłość — jak podejść do decyzji bez myślenia życzeniowego
Najprostsza różnica jest taka: restrukturyzacja ma doprowadzić do dalszego funkcjonowania firmy po uzgodnieniu nowych zasad spłaty zadłużenia, a upadłość służy przede wszystkim możliwie najwyższemu zaspokojeniu wierzycieli, a zachowaniu przedsiębiorstwa tylko wtedy, gdy pozwalają na to racjonalne względy. To są dwa różne cele i dwa różne sposoby patrzenia na przyszłość przedsiębiorstwa.
Jeżeli firma ma przyszłość operacyjną, ale dusi ją struktura zadłużenia, restrukturyzacja zwykle powinna być rozważana jako pierwszy kierunek. Jeżeli natomiast dłużnik jest niewypłacalny w tym sensie, że utracił zdolność do wykonywania wymagalnych zobowiązań pieniężnych, opóźnienia przekraczają trzy miesiące, a nie ma wiarygodnej podstawy, by założyć wykonanie układu i odbudowę biznesu, trzeba poważnie brać pod uwagę upadłość.
Z perspektywy zarządu i właścicieli trzeba odróżnić ochronę samej spółki od ochrony każdego osobistego ryzyka związanego z jej długami. Restrukturyzacja może mieć znaczenie dla oceny odpowiedzialności członków zarządu i dla dalszego biegu spraw, ale nie oznacza automatycznie wygaśnięcia poręczeń, weksli czy innych prywatnych zabezpieczeń udzielonych wcześniej na rzecz wierzycieli.
Praktycznie decyzję warto oprzeć na czterech pytaniach: Czy firma ma jeszcze biznes? Czy po odciążeniu starego długu będzie płynna operacyjnie? Czy wierzyciele dostaną więcej niż w upadłości? Czy zarząd potrafi to rzetelnie wykazać? Jeżeli na dwa lub trzy z tych pytań odpowiedź brzmi „nie”, upadłość często staje się rozwiązaniem bardziej uczciwym i bezpieczniejszym niż pozorna restrukturyzacja.
Szczegółowe porównanie obu ścieżek znajdziesz w osobnym artykule.Restrukturyzacja czy upadłość — co wybrać i od czego to naprawdę zależy?
Jaki tryb restrukturyzacji zwykle warto rozważyć
W polskim prawie są cztery podstawowe tryby: postępowanie o zatwierdzenie układu (PZU), przyspieszone postępowanie układowe (PPU), postępowanie układowe (PU) i postępowanie sanacyjne. Nie ma trybu „najlepszego” w oderwaniu od sprawy. Są tylko tryby mniej lub bardziej adekwatne do konkretnej skali kryzysu, poziomu sporności wierzytelności i tego, jak mocnej ochrony oraz ingerencji potrzebuje przedsiębiorstwo.
PZU zwykle warto rozważyć, gdy firma nadal zachowuje względną sprawność operacyjną, ma szansę samodzielnie zebrać głosy wierzycieli i potrzebuje szybkiego, relatywnie odformalizowanego trybu. Istotny rygor czasowy: jeżeli w ciągu czterech miesięcy od obwieszczenia nie wpłynie do sądu wniosek o zatwierdzenie układu, postępowanie umarza się z mocy prawa.
PPU jest zwykle sensowne, gdy potrzebna jest sądowa procedura układowa, ale struktura wierzytelności nie jest bardzo sporna — suma spornych wierzytelności nie może przekraczać 15% sumy wierzytelności uprawniających do głosowania nad układem.
PU zwykle warto brać pod uwagę, gdy układ nadal jest głównym celem, ale poziom sporów, skala sprawy albo struktura zadłużenia są zbyt złożone dla PPU.
Sanacja jest trybem najgłębszej interwencji. Ma sens tam, gdzie samo dogadanie harmonogramu spłat nie wystarczy i potrzebne są rzeczywiste działania naprawcze dotyczące przedsiębiorstwa. Co do zasady sąd odbiera wtedy dłużnikowi zarząd własny i wyznacza zarządcę.
Szczegółowe porównanie wszystkich czterech trybów znajdziesz tutaj.Jaki tryb restrukturyzacji wybrać? PZU, PPU, PU i sanacja w praktyce
Uwaga praktyczna: Dobór trybu restrukturyzacji powinien wynikać z analizy struktury wierzycieli, poziomu sporności wierzytelności, skali ochrony potrzebnej firmie oraz zdolności do udźwignięcia postępowania.
Co trzeba sprawdzić przed podjęciem decyzji o restrukturyzacji
Płynność. Konkretnie: jakie są dzisiejsze wpływy, jakie wydatki w najbliższych tygodniach, które zobowiązania są krytyczne dla dalszego działania, które można objąć układem, a które trzeba regulować na bieżąco.
Koszt samej restrukturyzacji. To nie jest wyłącznie problem opłaty sądowej. W praktyce dochodzą koszty doradcy restrukturyzacyjnego, przygotowania dokumentacji, pracy zarządu, często także koszt uporządkowania danych finansowych i wdrożenia zmian operacyjnych.
Struktura wierzycieli. Trzeba wiedzieć, ilu ich jest, kto ma największy wpływ na wynik głosowania, które wierzytelności są sporne, które zabezpieczone, które pracownicze, a które typowo handlowe. Od tej mapy zależy dobór trybu, szansa przyjęcia układu i realny margines negocjacyjny.
Wartość firmy jako działającego przedsiębiorstwa w porównaniu z wartością w scenariuszu upadłości albo likwidacyjnego rozsprzedania majątku. Jeżeli biznes „w ruchu” daje większą szansę zaspokojenia wierzycieli, restrukturyzacja ma logiczną podstawę.
Zdolność do wykonania układu. Nie chodzi o to, czy plan „ładnie wygląda”. Chodzi o to, czy da się go sfinansować z przyszłych przepływów, czy propozycje układowe są realistyczne i czy po ich wdrożeniu firma nie wróci za pół roku do tego samego punktu.
Checklista — czy Twoja firma kwalifikuje się do restrukturyzacji?
- Czy firma nadal realnie sprzedaje lub ma wiarygodne podstawy do szybkiego powrotu sprzedaży?
- Czy główny problem polega na zadłużeniu i płynności, a nie na trwałym braku sensu modelu biznesowego?
- Czy po odciążeniu starych długów firma byłaby w stanie regulować bieżące koszty i nowe zobowiązania?
- Czy potrafisz dziś wskazać pełną lub prawie pełną listę wierzycieli, wysokość zobowiązań i stopień ich sporności?
- Czy istnieje realna propozycja układowa, którą da się obronić ekonomicznie, a nie tylko formalnie?
- Czy wierzyciele mogliby dostać więcej w restrukturyzacji niż w upadłości albo chaotycznej egzekucji?
- Czy zarząd ma kontrolę nad danymi finansowymi i dokumentacją potrzebną do wszczęcia postępowania?
- Czy firma nie wykorzystuje restrukturyzacji wyłącznie po to, by odsunąć nieuniknione?
- Czy da się wskazać konkretny tryb, który pasuje do skali sporu i potrzeb firmy: PZU, PPU, PU albo sanacja?
- Czy decyzja jest podejmowana na podstawie liczb i scenariuszy, a nie wyłącznie na podstawie nadziei właściciela?
Jeżeli na większość tych pytań odpowiedź brzmi „tak”, restrukturyzacja może być poważnym, racjonalnym kierunkiem. Jeżeli przeważają odpowiedzi „nie”, lepiej uczciwie przeanalizować, czy firma rzeczywiście kwalifikuje się do ratowania, czy raczej do uporządkowanego zakończenia działalności albo wniosku upadłościowego.
Odpowiedziałeś „tak” na większość pytań?
Sprawdźmy to razem. Opisz krótko sytuację swojej firmy — ocenimy ją i powiemy wprost, czy restrukturyzacja ma szansę zadziałać, zanim zdecydujesz się na formalne kroki.
Co zrobić dalej, jeśli podejrzewasz, że restrukturyzacja może mieć sens
Pierwszy krok nie powinien polegać na natychmiastowym składaniu wniosku. Najpierw trzeba przygotować krótką, ale twardą analizę sytuacji: listę wierzycieli, strukturę długu, poziom sporów, płynność na najbliższe tygodnie, minimalny budżet utrzymania działalności oraz wstępne warianty układowe.
Drugi krok to porównanie dwóch scenariuszy: „firma działa dalej po układzie” oraz „firma kończy w upadłości lub egzekucji”. Dopiero na takim tle widać, czy restrukturyzacja daje lepszy wynik niż brak działania.
Trzeci krok to dobór trybu i momentu wejścia. Wcześnie podjęta decyzja zwykle daje więcej narzędzi, a późno podjęta częściej zostawia już tylko warianty obronne. Dlatego przedsiębiorca, który widzi utratę płynności, rosnące opóźnienia i ryzyko niewypłacalności, powinien najpierw przejść przez rzetelną analizę restrukturyzacyjną, a dopiero potem wybierać procedurę.
Kiedy warto przejść z czytania do analizy sprawy:
- firma traci płynność,
- ma rosnące opóźnienia,
- nie jest pewne, czy restrukturyzacja ma jeszcze sens,
- trzeba porównać restrukturyzację z upadłością albo działaniami pośrednimi.
W każdej z tych sytuacji decyzję warto oprzeć na analizie danych finansowych, a nie na intuicji.
Nie zwlekaj, jeśli widzisz te sygnały u siebie w firmie
Jeżeli po przeczytaniu tego artykułu widzisz, że Twoja firma może kwalifikować się do restrukturyzacji — napisz do nas. Ocenimy sytuację i podpowiemy, jaki tryb ma sens, zanim czas zacznie działać przeciwko Tobie.
Krystian Sadowski — prawnik i przedsiębiorca. Na co dzień pracuje z przedsiębiorcami przy prowadzeniu i zabezpieczaniu działalności gospodarczej, ze szczególnym uwzględnieniem spółek, odpowiedzialności zarządu, bieżących ryzyk prawnych, podatków, księgowości i decyzji biznesowych podejmowanych w warunkach presji finansowej. Prowadzi kancelarię prawną oraz biuro rachunkowe, dzięki czemu łączy perspektywę prawną z praktycznym spojrzeniem na liczby, płynność i wykonalność rozwiązań.
Disclaimer: Artykuł ma charakter informacyjny i edukacyjny. Nie stanowi porady prawnej ani rekomendacji dla konkretnego stanu faktycznego. Ocena, czy restrukturyzacja ma sens, wymaga analizy sytuacji finansowej, struktury zadłużenia i realnych możliwości wykonania układu.
Źródła / akty prawne:
- Ustawa z dnia 15 maja 2015 r. — Prawo restrukturyzacyjne
- Ustawa z dnia 28 lutego 2003 r. — Prawo upadłościowe
- Ustawa z dnia 15 września 2000 r. — Kodeks spółek handlowych
